Wbrew tytułowi, nie chodzi o buty a o…

… lakier Sephora. Do kupna zachęcił mnie kolor ciemnej czekolady (tak, tak, nadal zbieram jesienną artylerię brązowych lakierów) i cena – na wyprzedaży zapłaciłam za niego równo 6 zł, podczas gdy cena regularna to 19 zł (za 5 ml lakieru).

Jak widzicie, kolor jest piękny. Tylko co z tego, jeśli:
– laier jest bardzo gęsty. To co widzicie, to jedna (!) warstwa. Co za tym idzie, ciężko go nałożyć, to, że dałam radę zawdzięczam sporej praktyce. A jak wiadomo, ciemny lakier po prostu TRZEBA nałożyć równo i dokładnie. Otherwise, it SHOWS :/
 
– lakier ma strasznie gruby, toporny pędzelek, co nie ułatwia nam zadania. Nie jestem pewna, czy to dobrze widać na zdjęciu, ale zapewniam – nigdy nie widziałam takiego grubasa w żadnym lakierze:
 
Jakby tego było mało: po pomalowaniu paznokci wyszłam z domu na zakupy. Po powrocie do domu 1,5 godziny później zauważyłam, że LAKIER POODPRYSKIWAŁ Z KOŃCÓWEK PAZNOKCI!!! Nie chcę nawet myśleć co by było, gdybym np. pozmywała naczynia.

W dodatku pamiętajcie, że za tę małą buteleczkę bez wyprzedaży płacimy 19 zł! Osobiście uważam, że te 6 zł, które zapłaciłam ja lepiej zainwestować w lakiery Golden Rose. O których (chyba) w następnym wpisie 🙂

Wniosek?

Don’t buy this polish and have a nice day 🙂