Jest kilka kosmetycznych haseł, na które można mnie kupić zawsze i wszędzie.  
Almost 🙂
Należy do nich zielona herbata. Perfumy pod tym tytułem mogę kupować niemalże w ciemno. Skoro więc już natknęłam się na krem (balsam?) do rąk Essence, który (jako jednostka patologicznie uzależniona od kremu do rąk) chciałam wypróbować już od dawna, było jasne, że w moim posiadaniu znajdzie się “zielona” wersja, z herbą i jogurtem 😀

Zapach jest naprawdę świetny, orzeźwiający i świeży, a jednocześnie o nienachalnej intensywności. Jeśli chodzi o pozostałe cechy:
– konsystencja: może i faktycznie jest to balsam. Konsystencja jest rzadsza niż u przeciętnych kremów do rąk, ale nie lejąco-wodnista, czego bym nie zniosła,
– ingrediencje: patrzymy uważnie i faktycznie znajdujemy wśród nich jogurt i herbatę! 😀

 

 

– wchłanianie błyskawiczne. Po aplikacji dłonie są miękkie i pokryte niby-filmem – czego również generalnie nie znoszę, ale ten jest tak ledwo wyczuwalny, że w ogóle mi nie przeszkadza 🙂
– cena: zabójcza. Dałam za niego całe 5,99 PLN/75 ml  (Drogeria Natura)

Podsumowując: bardzo udany produkt.

Właściwie to chyba podjadę jutro po większy zapas 🙂

A Wy, macie jakieś składniki, które przemawiają do Was niezależnie od okoliczności?

M.