Jak patrzę w kalendarium, to zaliczyłam całkiem niezłą przerwę w blogowaniu… Co zrobić, życie, święta i grudzień (który jakoś od kilku lat obfituje u mnie w dziwaczne i angażujące wydarzenia osobiste) wciągnęły mnie w czarną dziurę wirtualnego niebytu.
Ale starczy tego dobrego 🙂
Koniec roku jest dla mnie zarówno okazją do podsumowania minionego, jak i robienia postanowień i planów na rok kolejny. Na 2013 wymyśliłam sobie takie:
1. Czyli po pierwsze i najważniejsze – uwić WŁASNE gniazdo 😉
2. Nauczyć się robić pasztet
3. Nauczyć się szwedzkiego (porządnie!)
4. Nauczyć się robić kreskę naoczną 😀
5. Znaleźć więcej czasu dla siebie. I Małża (patrz pkt. 10)
6. Nie marnować czasu na głupoty i bezproduktywne siedzenie w sieci
7. Zapanować nad rozpasanymi finansami, czyli na przykład uodpornić się na promocje/okazje/wyprzedaże. O ile nie będą oferować czegoś, co jest mi NAPRAWDĘ niezbędne 😛
8. Więcej się śmiać. Wyluzować. Przestać przejmować się głupotami. Nie wiecie tego o mnie, ale na co dzień, szczególnie w robocie jestem istna spinka-agrafka.
9. Uodpornić się na sąsiada-idiotę z piętra niżej, który regularnie nas odwiedza z pretensjami. Ostatnio, że o 12 w nocy chodzimy po domu na obcasach i tupiemy*
10. Nieco schudnąć… albo wykorzystać jedyny sensowny powód do tycia 😀

*Dla jasności – jako mamie małego dziecka ostatnią rzeczą, o jakiej myślę o tej porze jest latanie po domu na szpilkach. O tej porze przeważnie śpię albo bezproduktywnie siedzę w sieci – vide pkt. 6.

Na szczęście realizacja pkt. 1 powinna uwolnić mnie od problemu z pkt. 9 😀
Robicie noworoczne postanowienia?
Ściski,
M.

Pe eS. Właśnie dostałam info z Sephory o rabacie 30% na kolorówkę! Jak to dobrze, że postanowienia obowiązują od 1 stycznia 😀