Dzisiaj Walentynki i uznałam to za dobrą okazję, żeby pomachać do Was łapką i podzielić się niusami 🙂 
Dużo się ostatnio dzieje – począwszy od KOSZMARNEGO przeziębienia, które trwało bez mała dwa tygodnie (pierwszy przeleżałam bez ruchu w łóżku) do nawału spraw zawodowo-życiowych. Te z Was, które mają dzieci wiedzą, jakim koszmarem jest przeziębienie w ciąży – głównie z uwagi na to, że wszelkie zazwyczaj stosowane lekarstwa są zwyczajnie niedozwolone. A u mnie (u nas) rozpoczął się właśnie 3 miesiąc – czym dzielę się z Wami niniejszym 😀
W związku z tym wszystkim, najpierw na blogowanie nie miałam siły, potem czasu, następnie ogarnął mnie stupor i przyszła myśl, żeby w ogóle porzucić pisanie i skasować imprezę (a myślałam, że takie coś przydarza się tylko bardzo poczytnym i zaawansowanym bloggerkom!). 
Było, minęło. A właściwie powoli mija. Z okazji Walentynek machnęłam sobie prezent w postaci połowy nowej kolekcji Chinek i już wiem, że po prostu będę musiała to Wam pokazać, nie mówiąc już o stosie zużytych produktów, które też miały poddać się surowej krytyce Mojito 🙂
A zatem: stay tuned & share the love,

M.