Wpis dedykuję wszystkim paniom, które borykają się z problemem wypadania włosów – co prawda weszłam w Wasze buty dopiero z okazji ciąży i karmienia, ale wierzę, że produkty, które mi pomogły mają potencjał wobec wszystkich 🙂  U mnie rzecz wyglądała strasznie – włosy leciały garściami, a podczas kąpieli w wannie pływałam we włosowej zupie (yuk!).

I wtedy pojawili się oni – szampon Yves Rocher i kuracja w ampułkach Joanny:

Oh-ho-ho it’s magic!

 

 1.  Szampon stymulujący przeciwko wypadaniu włosów z białym łubinem bio Yves Rocher (cena: ok. 15 zł)
O tym szamponie przeczytałam pozytywną recenzję na którymś z kosmetycznych blogów, po czym okazało się, że generalnie zbiera w blogosferze pochwały. Po zużyciu całej butelki pozostaje mi przyłączyć się do grona wyznawczyń, i to na stałe, ponieważ szampon jest doskonały również jeśli nie macie problemu z łysiejącym skalpem 🙂 choć na problem zasadniczy też bardzo pomógł.
Po pierwsze, nie pamiętam, kiedy miałam AŻ TAK czyste włosy (trudno to inaczej wyjaśnić; po prostu stopień oczyszczenia głowy zwalił mnie z nóg). Po drugie, umyte włosy bardzo długo pozostają w przyzwoitym stanie. Nie mam specjalnego problemu z przetłuszczaniem i nie lubię codziennie bawić się  w mycie i układanie koafiury. Po tym szamponie wygląda się jak do ludzi nawet 5 dni (świadomość takiego stanu rzeczy jest mało komfortowa, ale postanowiłam się poświęcić i sprawdzić).
Co jeszcze w nim fajnego?
  • Lekko ziołowy zapach
  • Odpowiednia (nie za rzadka, nie z gęsta) konsystencja
  • Niezła wydajność

 

Lubię go i na pewno do niego wrócę, mimo że obecnie (uffff!) włosy trzymają się na mur beton.
2. Kuracja Rzepa ampułki wzmacniające do włosów Joanny 
(cena: ok. 19 zł/7 szt.)
 
Tutaj zadziałał przypadek – miałam problem, na promocji w Farmie zobaczyłam ampułki, pomyślałam Why not? i już.
Zoom na rzepne farfocelki we fiolce
Rzecz polega na odłamaniu czubka ampułki i wtarciu zawartości w skórę głowy, przy starannym ominięciu włosów 😉 Wygląda się po takiej operacji mało wyjściowo, a specyfik trzeba potrzymać na czaszce przez dobrych parę godzin. W ogóle najlepiej zostawić go tam na całą noc. Dodajmy więc, że pod pewnymi względami taka noc jest raczej stracona 🙂 ale warto się poświęcić. Tak samo jak warto przecierpieć wyjątkowo nieciekawy zapach, bo efekty są błyskawiczne – ja pierwsze zauważyłam po zużyciu dwóch ampułek w odstępie kilku dni. Włosy przestały wypadać hurtem, dodatkowo pojawiły się tak przez nas wszystkie pożądane bejbihery.
Cud, miód, rzepa rządzi 🙂
Te dwa produkty w moim przypadku okazały się skuteczne – również używane rozłącznie. Do tego są stosunkowo tanie i łatwo osiągalne (oba dostępne również online). Dla mnie bomba, która może wypalić również u Was 🙂
M.
Pe eS. Może zauważałyście, że beauty by Mojito zmienia oblicze 🙂 Co prawda to jeszcze nie koniec zmian, ale jeśli macie już jakieś sugestie/uwagi/podpowiedzi, to I’m all ears (eyes?)