Dea znaczy bogini :)

Mój kolejny brąz. Na Sephorę tymczasem się obraziłam 😉

O ile Leather boots określiłabym jako ciemną, gorzką czekoladę, Dea to czekoladka mleczna, zupełnie pozbawiona drobinek, opalizowania i w ogóle jakichkolwiek efektów dodatkowych:

To mój pierwszy lakier od Zoyi (?). Z ulgą stwierdzam, że pędzelek nadaje się do użycia, chociaż trzeba się przyłożyć, żeby uniknąć zacieków. Lakier nie jest mistrzem świata jeśli chodzi o szybkość schnięcia, ale jeśli możecie poświęcić kilkanaście minut na nicnierobienie, będzie ok 🙂

Nie wiem jak z trwałością, bo następnego dnia musiałam zmienić kolor na bardziej plażowy 😀

Ogólnie daję Dei 4/5 🙂

 
Cena: ok. 30zł na Allegro. Ja kupiłam w podobnej cenie w sklepie internetowym, gdzie jest większy wybór kolorów. Nie widziałam Zoyi w żadnym sklepie stacjonarnym, ale dowiedziałam się już, że podobno jest dostępna w Douglasie.
Read More

Leather boots

Wbrew tytułowi, nie chodzi o buty a o…

… lakier Sephora. Do kupna zachęcił mnie kolor ciemnej czekolady (tak, tak, nadal zbieram jesienną artylerię brązowych lakierów) i cena – na wyprzedaży zapłaciłam za niego równo 6 zł, podczas gdy cena regularna to 19 zł (za 5 ml lakieru).

Jak widzicie, kolor jest piękny. Tylko co z tego, jeśli:
– laier jest bardzo gęsty. To co widzicie, to jedna (!) warstwa. Co za tym idzie, ciężko go nałożyć, to, że dałam radę zawdzięczam sporej praktyce. A jak wiadomo, ciemny lakier po prostu TRZEBA nałożyć równo i dokładnie. Otherwise, it SHOWS :/
 
– lakier ma strasznie gruby, toporny pędzelek, co nie ułatwia nam zadania. Nie jestem pewna, czy to dobrze widać na zdjęciu, ale zapewniam – nigdy nie widziałam takiego grubasa w żadnym lakierze:
 
Jakby tego było mało: po pomalowaniu paznokci wyszłam z domu na zakupy. Po powrocie do domu 1,5 godziny później zauważyłam, że LAKIER POODPRYSKIWAŁ Z KOŃCÓWEK PAZNOKCI!!! Nie chcę nawet myśleć co by było, gdybym np. pozmywała naczynia.

W dodatku pamiętajcie, że za tę małą buteleczkę bez wyprzedaży płacimy 19 zł! Osobiście uważam, że te 6 zł, które zapłaciłam ja lepiej zainwestować w lakiery Golden Rose. O których (chyba) w następnym wpisie 🙂

Wniosek?

Don’t buy this polish and have a nice day 🙂

Read More

A little treat to myself

O tym za chwilę. Na początek muszę się pochwalić, że wróciłam z tarczą i wielkim bananem na twarzy >:D Chyba muszę tak częściej 😀

Poza tym, wszystkim zainteresowanym bardzo polecam podróż Polskim Busem (www.polskibus.com). Za bilet do Gdańska zapłaciłam 35 złotych, w zamian za co jechałam czystym piętrowym autokarem o wygodnych skórzanych fotelach, z gniazdkiem dla każdego pasażera oraz dostępem do WiFi przez cały czas trwania podróży! Rozwiązanie to poniekąd uratowało mi życie, bo nie wiem, jak wyrobiłabym się ze wszystkim, co miałam do zrobienia na dziś rano, gdyby nie internet i netbook 🙂

Konfa była i minęła, nie zjedzono mnie żywcem, jej koniec stanowił również zwieńczenie mojej ciężkiej kilkutygodniowej pracy.

Czas było zatem wynagrodzić sobie ciężką harówę 😉

 

Myślę, że zdjęcia nie są w stanie oddać uroku kuferka 🙂 Wpadł mi w ręce, kiedy  przypadkiem zaszłam wczoraj do stołecznej Zary. 

Była to ostatnia sztuka i brakowało w niej długiego paska (nota bene, nie rozumiem fenomenu kradzieży pasków od torebek – to nie pierwszy raz, kiedy się z czymś takim spotykam :/). Rozważywszy “za” (pasuje mi do 4 par butów, jest śliczna, i tak nie korzystałabym z tego długiego paska, jest przeceniona) i “przeciw” (dłuuuuga kolejka do kasy), szybko podjęłam decyzję na tak 🙂 W dodatku przy płaceniu okazało się, że kosztuje jeszcze mniej niż wskazywała na to metka. Two thumbs up!

Read More
1 81 82 83 84